- W linuksie wszystko możesz skonfigurować.
czwartek, 31 sierpnia 2017
Cała prawda o linuksie - poradnik dla zmieniających windows 3
wtorek, 29 sierpnia 2017
Cała prawda o linuksie - poradnik dla zmieniających windows 2
W linuksie masz większą kontrolę nad systemem
No i znowu, najpierw napiszę, dlaczego jest to prawda, a potem dlaczego jest to nieprawda.
Prawda, bo:
rzeczywiście, są dystrybucje linuksów podatne na manipulację tym, jak wyglądają, jakie mają składniki, w jaki sposób działają.
W windowsie tego nie ma, po prostu jest system windows, można sobie pozmieniać kolorki i style okien i to tyle (tak, wiem, zaraz się zacznie gównoburza, jak to można wiele w windzie zmodyfikować, ale roboczo przyjmijmy, że jest to niewiele).
Z kolei w takim linuksie tiny core, gdzie goły system waży 50 MB (tak, MEGAbajtów, a nie GIGA), wszystkie dodatkowe składniki trzeba sobie doinstalować (aczkolwiek jest całkiem zgrabny, chociaż dość podstawowy tryb graficzny - można go obsługiwać w większości przez klikanie okien, ikon, a nie walenie w klawiaturę komend do terminala). Ale już doinstalowanie takiego duperela, jak przeglądarka internetowa zwiększa wagę systemu dwukrotnie (obecnie instalatory np. Firefoxa mają około 50MB). Ten system da się skonfigurować tak, aby miał wszystkie funkcje, jakie są Nam potrzebne i żeby miał TYLKO te funkcje. Niestety to wymaga dość sporo zabawy, sporo doinstalowywania i tak dalej. Ale w nagrodę nie ma takiego szajsu, jak w windzie 10, gdzie po każdej aktualizacji od nowa wyskakuje mi nie interesujący mnie Minecraft, albo Xbox.
Bardziej zaawansowane OSy linuksowe, jak ubuntu i mint też pozwalają na modyfikowanie systemu, ale nie jest to tak prosta sprawa, jakby się wydawało po obejrzeniu jednej, czy dwóch historyjek na YT. Jeśli początkujący user linuksa rzuci się na głębokie wody, może sobie zainstalować ARCH linuksa, gdzie wszystko instaluje się samemu, niestety nie jest tak łatwo jak w linuksie tiny core i nie ma trybu graficznego, trzeba go samemu doinstalować. Więc teoretycznie ma się 100% kontroli, ale przez klepanie wszystkiego w terminalu (dla tych co nie wiedzą, terminal, to taki trochę nowocześniejszy DOS, gdzie wszystko wstukuje się jako polecenia z klawiatury i tak się też porusza po systemie plików (pamiętacie jeszcze komendę "cd"?)), ta kontrola ma bardzo gorzki smak.
Jednak z kontrolowaniem systemu linuks jest jedna najważniejsza sprawa: bezpieczeństwo. Główne dystrybucje pytają za każdym razem, kiedy instalowane jest oprogramowanie, lub przeprowadzana jest operacja potencjalnie niebezpieczna dla systemu o hasło administratora, przez co raczej wirus sam się nie zainstaluje. I w tym momencie dochodzimy do drugiej strony medalu, nieprawdy:
Kontrola nad wszystkim w linuksie - zależnie od dystrybucji - może być nieprawdą, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. We wspomnianym ostatnio linuksie puppy domyślnie użytkownik zalogowany jest jako administrator i przy doinstalowywaniu programów system nie pyta o hasło admina. Na szczęście jest to na tyle mało popularna dystrybucja linuksa, że blackhatowcom po prostu nie opłaca się pisać szkodliwego oprogramowania na ten system operacyjny i teoretyczne zagrożenie w praktyce nie istnieje.
Teza z początku wpisu jest też całkowitą nieprawdą w odniesieniu do bardziej "idiotoodpornych" linuksów, jak na przykład elementary OS. Ten OS po zainstalowaniu jest gotowy do użytku. Ale modyfikować się go za bardzo nie da, można doinstalować programy, ale z założenia system po instalacji ma być gotowy do użytku bez dodatkowej roboty i twórcy elementary OS raczej nie przewidzieli możliwości grzebania w ustawieniach. Możnaby powiedzieć, że idealne rozwiązanie dla gospodyń domowych, często nawet nie zdających sobie sprawy, że system da się zmodyfikować. Jak nie wiedzą, to po co im taka funkcja?
W poprzednim wpisie zapomniałem napisać, że to, czy teza jest prawdziwa, czy też nie, głównie zależy od wyboru konkretnego systemu z rodziny linuks. I dzisiaj jest tak samo, nowy user może wybrać dystrybucję, nad którą będzie mieć większą kontrolę, ale za cenę większej ilości pracy, by system działał poprawnie i wykonywał te zadania, jakich użytkownik od niego oczekuje. Ale ten sam user może wybrać "user friendly" dystrybucję, aż tak dużo w niej nie zmodyfikuje, ale dystrybucja wykona pokładane w niej zadania. Na koniec powiem tylko, że dystrybucje "user friendly", które działają out of the box, i tak są bardziej konfigurowalne, niż windows.
niedziela, 27 sierpnia 2017
Cała prawda o linuksie - poradnik dla zmieniających windows 1
- Linuks jest lekkim systemem operacyjnym.
- W linuksie masz większą kontrolę nad systemem.
- W linuksie wszystko możesz skonfigurować.
- Linuks jest lepszy.
- Linuks jest łatwiejszy.
niedziela, 4 grudnia 2016
Jak wybierać scyzoryk do kolekcji
Zbiór porad o tym, na co zwracać uwagę przy wyborze scyzoryka do kolekcji, mający na celu:
- nie przepłacanie - wielu sprzedawców myśli, że ma nie wiadomo co, podczas gdy sprzedają zwykłe scyzoryki produkowane seryjnie, lub co gorsza - dziadostwo.
- nie nabranie się na "super okazje" - łatwo kupić żółtą produkcję, która w aukcji / ofercie opisana jest jako super super super okazja.
sobota, 3 grudnia 2016
Nowe wpisy na blox.pl
Tak mnie powoli zbiera na nowe testy. Z firmą trochę mam już uregulowane sprawy, jest trochę czasu na to, żeby położyć nacisk na seo.
Ale to już inne seo, niż rok temu. Stąd potrzeba nowych testów. Są sprawdzone techniki pozycjonowania, ale trzeba zawsze być na bieżąco, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie Google. To primo.
Secundo: trzeba być zawsze o krok przed tymi złymi ( czytaj: konkurencją), niech nie mają lekkiego życia.
Nowy pomysł
Geneza:
1. Social Media dają kopa.
2. Nie za fajnie wygląda lokalna podstronka, ukierunkowana na mieścinę z 5 tysiącami ludzi, oraz posiadająca 20 tysi social sygnałów, od razu bije sztucznością po oczach.
3. Nadal działają piramidy, nie do końca jestem pewien, co z atrybutem nofollow.
Graficzne przedstawienie idei:
Prawda, że proste?
Potencjalnie mocne strony:
1. Uzyskam social linkjuice na stronkę zapleczową i to jest pewne.
2. Zaplecze będzie wyglądać bardziej naturalnie.
3. Mniej pewne: może piramida poprawi ranking strony docelowej.
Słabe strony:
1. W przypadku gdy piramida nie zadziała, będę miał 1 dodatkowy link z własnego zaplecza, za całkiem spore pieniądze....
Co dalej? Dam znać
sobota, 22 października 2016
Nowe wpisy na blox.pl
W jednym z poprzednich wpisów opisywałem, co robię z rotacyjnym systemem wymiany linków. Otóż najczęściej indeksuję nim wpisy w katalogach, preclach i tego typu miejscach. Jednak nie tylko do tego używam systemów rotacyjnych, używam ich także do stałego linkowania niektórych stron zapleczowych.
I co z tymi stronkami zapleczowymi?
No więc mają się całkiem dobrze, nic z nimi nie dzieje złego i nadal przekazują sok linkowy do strony pozycjonowanej.
Co jeszcze obrabiam rotacją?
Otóż większość, lub wszystkie stronki satelickie, typu facebook, typu google Plus, typu oferta na YouTube.
I co?
Nic Najzwyczajniej nic. Zupełnie nic się nie dzieje z tymi stronkami, dalej sobie są, jak były. Oczywiście w wynikach wyszukiwania skaczą sobie, raz góra, raz w dół, ale cały czas utrudniają życie konkurencji.
I co tu dużo mówić, w ten sposób spełniają swoją rolę.A jak coś działa tak, jak zaplanowałem, to zawsze mnie to cieszy ;-)
I tym miłym akcentem zakończę.
poniedziałek, 11 lipca 2016
Nowe wpisy na blox.pl
Minęły już czasy, kiedy samą rotacją można było sobie na "stałe" wywalczyć top 10. Stałe w cudzym słowie, bo przecież w Google nie ma stałych wartości. Ale już kilka miesięcy okupowania danej pozycji daje coś.
W chwili obecnej jest to już zbyt niebezpieczne, by rotacją linkować stronę docelową. Ale spece od SEO zapominają o jednej ważnej kwestii: SEO powinno ułatwiać promo strony docelowej, ale z drugiej strony powinno utrudniać promocję konkurencji.
Pisałem już dawno dawno temu, że mam ileś tam stronek satelickich - nie moich podstawowych, ale takich dodatkowych, ot, krótka oferta, parę zdań, infografika, albo wideoekplanacja o co biega. Przyznaję, że linkowanie tych wszystkich stron satelickich zajmuje mi sporo zasobów - czas i pieniądze, które mógłbym przecież przeznaczyć na stronę docelową. Tak i nie; Tak, bo po prostu mógłbym zorganizować jeszcze lepsze kampanie dla strony docelowej; Nie, bo właśnie moja strategia stronek satelickich i tak jest mało zasobożerna, a zadanie utrudniania życia konkurencji spełnia całkowicie.
I tu w grę wchodzą SWL;
Właśnie te wszystkie stronki satelickie, na których nie żal będzie mi chwycić filtra, albo i bana, linkuję sobie całkiem swobodnie, a to jakiś blaścik, a to swl.
Praktyka pokazuje, że w taki oto sposób konkurtencja ma na prawdę trudne życie, bo na przykład na frazę "AAAAAAA":
Top 1: to moja podstawowa stronka
Top 2-5 to przykładowo moje stronki satelickie, na których potencjalny klient i tak znajdzie dane kontaktowe do mnie
Ta druga pozycja, w skrajnym przypadku, na jedną z fraz, zamiast zajmować top 2-5, zajmowała top 2-13 :P
Odbyło się to w ramach eksperymentu jednak, bo ani konkurencji na tę frazę za dużej nie ma, ani też sama fraza jakoś dochodowa nie była. Jednak, gdyby stało się coś przykrego (filtr, ban nawet na wszystkie satelickie stronki), nic wielkiego by się nie stało.
Jest jeszcze jeden aspekt, psychologiczny rzekłbym.
Otwiera się nowa firma, konkurencja. Stawiają sobie stronkę, którą oczywiście muszą linkować czymś lepszym, niż tylko SWL, albo indyjskie blasty.
I taka konkurencja sobie patrzy: w top 5 są przykładowo stronki mające od 30-50k linków. Oczywiście pierwsza stronka (w moim wypadku moja podstawowa) ma dość fajny profil linkowy. Ale już małym kosztem (1 grosz za 4 linki przykładowo) okupuję także top 2-5, gdzie nowy konkurent się nie dostanie, bo:
a) jak smyknie blasta na nową stronkę, to może wylecieć z indeksu
b) jak zorganizuje jakąś droższą kampanię, to miejmy nadzieję, że spłucze się z hajsu, zanim mi zagrozi.
Ot i przesłanie na dzisiaj.