czwartek, 3 grudnia 2015
UDT: zbycie sprzętu - obowiązki
Zobacz wpis informacyjny na temat obowiązków, wynikających z kalendarza BHPowskiego, który obowiązuje każdego pracodawcę. Ten konkretnie wpis jest dedykowany pracodawcom, którzy w trakcie roku kalendarzowego obracali sprzętem objętym dozorem technicznym.
środa, 2 grudnia 2015
Aroszkowskiblog: Szkolenia BHP
piątek, 13 listopada 2015
Nowe wpisy na blox.pl
Dzisiaj skupimy się tylko na SEO w odniesieniu do prowadzenia bloga przy stronie pozycjonowanej. Oczywiście wiele z elementów, które tutaj opiszę, możesz pominąć, ale jak już napisałem, mowa jest o dobrym SEO, a nie tylko wrzucaniu artów z allegro na swojego blogaska bez zastanowienia.
Publikacja posta - case study
czyli pierwsza część gehenny :-)
Ok, żeby opublikować posta, trzeba go mieć. A żeby go mieć, to trzeba wiedzieć, o czym pisać. Jeśli twoje wpisy na blogu celują w konkretne nisze, to musisz najpierw zrobić risercz, jakie to nisze.
1. Określenie tematu wpisu - dajmy na to, że analizowanie, co Ci się opłaci opisywać, zajmie Ci jakieś 2h w górę (górnego limitu nie ma oczywiście). Ja tutaj po prostu układam taki plan: patrzę w wyniki pozycjonowanych fraz. Załóżmy, że fraza A ma się nienajlepiej. Wtedy na jej temat muszę napisać artykuł, ale taki, który ma szansę być przekazywany dalej w postaci odnośników itp. Oczywiście pod artem będzie bardzo ważny link do podstrony ofertowej związanej z frazą A, ale o tym przy innej okazji, podstawy teoretyczne znajdziecie w tekście o piramidzie wewnętrznej. Ok, art, który ma szansę być polecany. Czyli muszę jakoś wymacać, co moich potencjalnych klientów może trapić w odniesieniu do tematyki frazy A. Określiłem, lecimy dalej.
2. Konspekt: oczywista oczywistość, żeby czegoś nie pominąć. Oczywiście na seoświeżaku nie robię żadnych konspektów, tego bloga piszę dla przyjemności pisania, to bardziej taki mój blogasek :-) Konspekt dajmy na to to pół godziny.
3. Pisanie: tekst pierwotny wg konspektu powiedzmy, że 2h (pisanie blogaskowe, tak jak tutaj, czyli co mi do głowy przyjdzie, trwa szybciej, około 1h. Ale trudniej ucelować w niszę i takie blogi trudniej wkomponować w SEO i sprzedawanie klientom usług i produktów). Potem kilka razy trzeba przeczytać i poprawić błędy, zmienić styl itp.
4. Wodotryski: dzisiejszy użyszkodnik lubi sobie pooglądać obrazki, lubi zobaczyć sobie filmik w temacie wpisu, chce też sobie np. ściągnąć skrócony poradnik. I Ty to wszystko musisz zrobić i wstawić na stronkę do wpisu. Nie musisz, ale mówimy o wersji przezajebistej.
Ok, więc krótki filmik a'la pokaz slajdów to jakieś 2h w dupie przy komponowaniu treści, dobieraniu muzyki i montowaniu w całość. Potem trzeba go wstawić na YT na przykład, dobrze opisać, otagować itp (filmiki na YT także potrafią nieźle zamieszać), oraz oczywiście wstawić link do artykułu, który na razie nie jest jeszcze opublikowany ;-) Kolejna godzina.
Prezentacja, bądź skrócony poradnik - tu już sprawa łatwiejsza, powiedzmy, że na bazie treści do filmiku wygenerujesz sobie PDFa w godzinkę (w nim MUSOWO aktywne hiperłącza!) i kolejną powstawiasz na serwisy z prezentacjami.
5. Tagi, kategorie: wracamy do wpisu. Robimy dla niego tagi i kategorie, powiedzmy 3 tagi i 1 kategoria. Te podstrony trzeba opisać (zakładam, że działasz na WP, bo to najlepszy wybór pod firmowego bloga), żeby były unikalne i żeby SITE nie puchł Ci przez zdublowaną treść. Oczywiście na podstronach tagów i kategorii MUSISZ powstawiać linki do strony z ofertą powiązaną. Kolejna godzina - dwie.
Podsumowanie samego tworzenia treści:
- Risercz + konspekt: około 3h
- Pisanie plus korekta: około 3h
- Jutub, prezentacja, plus opisy do nich:z 5h jak nic
- Podstrony tagów i kategorii: ze 2h
Teraz z czystym sumieniem możesz kliknąć "OPUBLIKUJ"
Razem: 13h w dość prostej wersji.
To już wiesz, czemu DOBRE seo kosztuje? Nom, a to jeszcze nie koniec, na razie mamy załatwione działania na stronie, ale też wypadałoby coś myknąć poza twoją stronką. O tym przy okazji.
piątek, 16 października 2015
Nowe wpisy na blox.pl
A więc podaję ingrediencje do zupy SEO-marketingowej:
1.Optymalizacja i UX
Ważna była zawsze, obecnie jest jeszcze ważniejsza. Po prostu postaraj się najlepiej, jak potrafisz, opisać temat twojej strony. Do tego daj wyszukiwarkom znać, że twoja strona jest zarówno dla mola książkowego (dużo dobrej treści w sensie dużo znaków :P ), dla osoby, która szuka tylko wybranych informacji w obrębie twojej strony (nawigacja i nagłówki), ale także dla leni, którym nie chce się czytać tych 10 tysięcy znaków - dla nich dajesz filmiki, prezentacje, podcasty itp.
Sama dobra optymalizacja daje obecnie niezmiernie wiele, zobacz, co pisałem o niej jakiś czas temu.
Ciekawe tipy odnośnie optymalizacji znajdziesz też tu , tu, tu i tu.
2. Pozycjoner jest tyle wart, ile jego zaplecze.
Ta prawda była aktualna przed paru laty, kiedy kończyłem pierwszą przygodę z SEO, ważna jest i teraz. Tyle, że wtedy bardziej liczyła się ilość zaplecza, teraz liczy się ilość i jakość.
Nie stać Cię na kilkanaście dodatkowych domen i serwer SEO? Skorzystaj z darmowych blogów. Wielu pozycjonerów mówi, że to śmietnik. To może być prawda, ale nie musi. Twój blog na wordpressie, czy blogspocie będzie taki, jakim go uczynisz. Jeśli dasz na nim w miarę unikalne teksty, ze zdjęciami, filmami, oprzesz się pokusie pakowania linków do każdego arta, a przy tym dobrze podlinkujesz, to będzie to jak najbardziej wysokiej jakości zaplecze.
Podobno masowe linki z jednej domeny nic nie dają (np. jak sobie założysz 50 blogów na wp.com). Moje obserwacje są inne, 80% linków mam z zaledwie 7 domen najwyższego rzędu i nic złego się nie dzieje. Za to dobrego bardzo wiele.
Do czego zaplecze? Do linkowania oczywiście, te najlepsze linki pakuj właśnie ze swojego zaplecza, linki kupione ładuj jako "zasłonę dymną".
Tip odnośnie zaplecza: przyjmij sobie zasadę, że nie puszczasz z zaplecza żadnego linka, dopóki strona zapleczowa nie osiągnie np. X linków do niej prowadzących i będzie mieć SITE nie mniejszy niż Y. Konkretne wartości X i Y już musisz ustalić sam, zależnie od twoich chęci, zasobów portfela itp.
3. Ważne są linki.
O taaaak! Ale pamiętaj, by nie przesadzać z linkowaniem strony docelowej. Za to w zaplecze możesz napierdalać linkować bardziej agresywnie. Ja zauważyłem, że rankingi dramatycznie podskoczyły mi nie po kolejnym tysiącu linków z allegro, tylko po zaledwie pięćdziesięciu linkach z własnego zaplecza. Za to do tych 50 linków skierowałem na ten moment 200 tysięcy innych linków, a link juice robi swoje.
W zaplecze możesz walić jak najbardziej publicznymi preclami, social bookmarkami, blastami wiki, X, nawet SB. Plus jest taki, że duże pakiety precli, katalogów w przeliczeniu na jednego linka kosztują sporo mniej (cena pojedynczego linka z blastów to już w ogóle śmiech na sali). Do strony pozycjonowanej raczej nie sypnął bym w miesiąc 5k linków z precli, za to do zaplecza - czemu nie? (byle nie na jakąś mocno obleganą frazę). Oto jak zwiększyć ilość link juice bez zwiększania ilości linków przychodzących do strony (dodatkowy plus: konkurencja musi się bardziej namęczyć, żeby namierzyć twoje linki).
Czyli podsumowując: chcesz być wysoko w Google, musisz mieć dobrą stronę i dobre, zajebiście podlinkowane zaplecze.
sobota, 10 października 2015
Nowe wpisy na blox.pl
Jak buduje się typowe piramidy?
- Najwyżej jest strona pozycjonowana
- Poniżej "lepsze strony" (inne adresy, inne IP), które linkują bezpośrednio do strony pozycjonowanej.
- Do tych "lepszych stron" linkują już mniej fajne strony, za to masowo.
Dzięki temu strona pozycjonowana ma niewielki bezpośredni napływ linków, a jednocześnie w tych kilku - kilkudziesięciu - kilkuset linkach jest zmagazynowane sporo "link juice", przez co piramidy działają tak dobrze.
Link to link
Tak, wiem, zaraz mi się dostanie za takie spamerskie powiedzonko. Ale nie napisałem w kontekście "walcie linkami skąd się da i jakimi się da".
Napisałem w kontekście "Link wewnętrzny to też link".
Piramida wewnętrzna w praktyce.
Przykład: jest strona www.xyzst.pl i strona główna jest jednocześnie najważniejszą podstroną w serwisie (bo np. na niej jest oferta i numer kontaktowy), pozycjonowaną dajmy na to na hasło pies. Właściciel stronki dorobił sobie do niej blogaska www.xyzst.pl/blog/.
Co robimy?
Wrzucamy na bloga np. 10 wpisów, w każdym wpisie oczywiście link do najważniejszej podstrony www.xyzst.pl z anchorem pies.
Dalej: do każdego z tych 10 wpisów walimy np. z precli, dość istotne, żeby frazy linkujące z precli do artykułów nie były jednakowe - lekka zmiana musi być (od razu mamy zróżnicowanie anchorów i urli docelowych prowadzących do serwisu www.xyzst.pl/)
VOILA!
piątek, 25 września 2015
Nowe wpisy na blox.pl
Oczywiście większa sprzedaż Adwords, oraz częściowo wyniki lokalne z G+.
Ostatni ruch G
Zauważyłem, że ostatnio mam bardzo mało zamówień z miast, w których jestem na miejscu 1 w SERP. Najpierw myślałem: może sezonowość, ale po przemyśleniu wyszło, że sezonowość tak, ale wg niej w mojej branży powinno być więcej zamówień.
Szukam dalej i patrzę w SERPy, a oto co widzę (przykładowy serp dla "usługi szewskie Opole"):
Dla wyjaśnienia: jest to to, co zajmuje cały ekran po wyszukaniu (obrazek obcięty po bokach, ale było tam jedynie tło, z prawej dla niektórych zapytań są też kolejne Adwordsy).
Wyniki organiczne są dopiero poniżej!
Możesz mieć 1' w Google, ale klient nawet nie dotrze do twojej strony!
Myślałem, że może jest to kwestia ustawienia rozdzielczości ekranu, ale na innych kompach to samo.
Takim oto ruchem wielkie G pokazało środkowy palec całej branży SEO, wydaje się, że jest jeszcze nadzieja w G+, ale powiem szczerze: nie mam zielonego pojęcia na jakiej podstawie są ustawiane wyniki w G+, bo moje profile wyświetlają się w widocznej ramce na zapytania dotyczące miejscowości oddalonych o 50-80 km od siedziby firmy, a nie ma jej w ogóle w SERP na zapytanie z miastem siedziby (tzn. jest, ale poza widoczną ramką) - a w ustawieniach dałem, że firma działa w siedzibie, jak i w odległości do XXX km.
Cóż, Google jest nieprzewidywalne, będzie trzeba się przeprosić z Adwordsami i dalej robić swoje.
piątek, 4 września 2015
Nowe wpisy na blox.pl
Dla przypomnienia: o masowej deindeksacji fejsa było tutaj (klik).
Jak wiecie (jeśli czytacie moje wpisy już jakiś czas), wymyśliłem sobie kiedyś strategię, wg której w top 10 na zapytania dotyczące mojej branży i firmy ma być wepchnięta:
- strona firmowa (taka normalna, w PHP)
- jakaś tam wizytówka
- jakiś tam landing page zoptymalizowany pod konkretną frazę
- profil G+
- profil facebook
Ok, no i o ile pozycja strony firmowej jest stabilna i powoli rosnąca, o tyle pozostałe elementy nie mają się już tak dobrze.
Przede wszystkim mam na myśli facebooka, bo wahania innych elementów mojej układanki zapewne podyktowane są tym, że linkuję jak mam pieniądze, a jak nie mam to nie linkuję.
Ale oficjalny firmowy fejs i firmowa strona linkowane są regularnie (a jeden z dodatkowych fejsów też regularnie, chociaż mniej bezpiecznie).
Fejsy wylatują z top 100
Otóż od jakiegoś tygodnia obserwuję, że z interesujących mnie wyników wyszukiwania powylatywały strony fejsowe, nie tylko moje, ale także strony konkurencji. Trzeba dodać, że ja sobie jakoś radzę, bo w SERP mam jeszcze kilka innych stron. Ale co mają powiedzieć takie biedaki, którzy nie mają swojej "normalnej" strony, a dla minimalizacji kosztów założyli sobie tylko wizytówkę w FB?
Przyczyny
Jak wiemy, Google jest firmą giełdową. W takich firmach jest ogromne parcie na pokazanie wyników księgowych. A skąd biorą się wyniki finansowe - księgowe Google? Z reklam!
Tak więc G robi, co może, żeby ta sprzedaż reklam była jak najwyższa, przyznam, że i mnie już parę razy przyszło na myśl, żeby do strategii dołączyć adwordsy (zawsze to jedno miejsce w SERPach więcej, chociaż okupione dużymi pieniędzmi).
Wywalenie fejsa z kasotwórczych wyników wyszukiwania (zauważyłem korelację - jesli SERP pokazuje adwordsy, to nie ma w wynikach fejsa) jest tu naturalną walką z konkurencją, w końcu fejs sprzedaje także reklamy, a co więcej, stanowi ciągłe zagrożenie dla G+.
Warto też dodać, że same wyniki wyszukiwania zostały przebudowane w drastyczny sposób, dzięki czemu userowi wyświetla się na całym ekranie Adwords i lokalne wyniki G+, ale o tym będzie inny wpis.
Co dalej?
Google raz robi jedno, raz coś zupełnie innego. Zatem moje fejsy będą dalej zadbane, może mniej kasiwa przeznaczę na ich linkowanie, ale go nie zaprzestanę zupełnie. Kto wie, co G wymyśli za pół roku, rok, dwa? Może nastąpi fuzja G i FB?
Plan na dziś?
- Więcej uwagi skierować na wepchnięcie do SERPów moich stronek założonych w usługach należących do Google (google sites, YT, G+, może jakiego lepszego bloggera będę intensywniej linkował?)
- Dużo więcej uwagi poświęcić swoim stronom zapleczowym - takim na "normalnych" domenach, które w razie czego mogą być też domenami zapasowymi.